Kim był?

Krzysztof Kiersznowski urodził się w 1950 roku w Warszawie i zmarł w 71. roku życia po chorobie nowotworowej. Wystąpił w ponad 60 filmach i programach telewizyjnych od 1977 do 2021 roku. Na scenie zadebiutował w 1977 roku na deskach teatru „Ochota” w Warszawie. Ukończył wydział aktorski łódzkiej szkoły filmowej. Nie każdy jednak wie, , że zaczynał karierę w filmie Andrzeja Wajdy, a w ostatniej swojej roli grał złodzieja, do której to roli przygotowywał się jeszcze na zajęciach w szkole teatralnej w Warszawie w latach 70.

Trudno zliczyć wszystkie wspaniałe filmy i seriale, z których każdy Polak, i nie tylko, zna Krzysztofa Kiersznowskiego: Barwy szczęścia, Blondynka, Matki, żony i kochanki, Kiler, Kołysanka, Podejrzani zakochani, Śniadanie do łóżka, Twarzą w twarz, Vabank, Vabank II… Wystarczy wspomnieć, że na śmierć aktora zareagował sam prezydent Andrzej Duda na swoim Twitterze. Tam wymienił on swoje ulubione role aktora: rola Nuty w Vabank i Wąskiego w Kilerze. Także TVP zmieniło ramówkę, by upamiętnić życie i twórczość aktora.

Paradoks 1. Od dzieciństwa był osobą nieśmiałą, ale zaczął grać i nie mógł się oprzeć sławie

„Jako dziecko był dość zamknięty w sobie, a jego nieśmiałość potęgowało jąkanie, z którym walczył przez długie lata” – powiedział w wywiadzie o serialu Barwy szczęścia. 

Dlatego nigdy nie był pewny swojego talentu: „Moim zdaniem, nazywanie kogoś mistrzem tylko dlatego, że raz czy dwa zagrał dobrze, to ocenianie na wyrost. Podobnie i do mnie się to przykleiło”, twierdził w „Gazecie Olsztyńskiej”.

I chociaż z biegiem czasu udało mu się przezwyciężyć jąkanie, przyznawał, że nawet gdy już został profesjonalnym aktorem, w chwilach wielkiego stresu zacinał się i miał problem z wykrztuszeniem choćby jednego słowa. W wywiadzie dla portalu gazeta.pl przeprowadzonym na trzy lata przed śmiercią Kiersznowski wyznał, że z perspektywy czasu, gdyby mógł coś zmienić w swoim życiu, nie zostałby aktorem – ponieważ to zawód wyjątkowo niepewny, w dodatku często nieprzynoszący korzyści materialnych. – informuje Onet.pl

Paradoks 2. Wierzył, że ze swoją twarzą zawsze będzie grał bandytów 

Do filmu trafił jako 26 – latek, zagrał epizodyczną rolę „robotnika nie wymienionego w czołówce” w „Człowieku z marmuru” Andrzeja Wajdy. W swojej karierze grał dziennikarza, policjanta, prawnika i inne postacie, jednak w swojej ostatniej roli w Polsacie zagrał złodzieja, była to rola dla niego stworzona, czył się w niej bardzo naturalne.

„W szkole teatralnej zachwycano się, że w jakiejś etiudzie potrafiłem tak pięknie znęcać się nad kolegą. Dla wszystkich było oczywiste, że ze względu na swój wygląd będę grał gestapowców i wszelkiej maści łotrów, zbirów i bandytów” – powiedział w wywiadzie do serialu Barwy szczęścia. 

Paradoks 3. Miał bardzo ciekawe życie rodzinne, ale kiedy zachorował, został sam

Był żonaty dwa razy. Kiersznowski był w małżeństwie z Francuzką Martin, która pracowała w dyplomacji, miał dwoje dzieci – syna Maksa i córkę Katarzynę. Po rozwodzie, przez wiele lat był w relacji z młodszą od siebie o 33 lata partnerką Katarzyną, jednak, jak donosiły media, para się rozstała. Ostatnio był singlem. -– pisze SE.pl 

Jego stan pogorszył się 4 sierpnia 2020 roku. Powodem śmierci Krzysztofa Kiersznowskiego był nowotwór, z którym zmagał się od lat. Mimo ciężkiej choroby nie rezygnował z pracy. 

To smutna prawda,  która wiąże się z życiem aktora, że o jego śmierci informowali raczej przyjaciele niż bliscy.

By news

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *